Wybić klapsy z głowy

 

Krzywdzę czy wychowuję

Czasami powtarzasz po raz setny swojemu dziecku, żeby wrzucało brudne rzeczy do prania albo posprzątało porozrzucane zabawki a ono po raz setny rzuca brudne rzeczy na krzesło i łóżko, a zabawki zamiast zostać posprzątane, zmieniają swoje miejsce, żeby stworzyć jeszcze większy chaos i pole minowe w drodze do biurka.

Czasami rodzic doświadcza takiego momentu, że ma ochotę „przyłożyć” swojemu dziecku.

I co wtedy?

Czy to, że jestem silniejszy znaczy, że wolno mi więcej?

Czy mogę stracić coś więcej niż tylko cierpliwość?

David Gill definiuje krzywdzenie dziecka jako „intencjonalne akty, zachowania (bądź ich brak), które powodują bądź mogą spowodować szkody dla dobra, rozwoju, czy zdrowia dziecka”. Powyższa definicja kwalifikuje kary cielesne, w tym klapsy jako formę krzywdzenia dziecka. Tak jak społecznie nie ma przyzwolenia na przysłowiowe „lanie dziecka”, tak jeśli chodzi o wymierzanie kary w formie klapsa, istnieje sporo kontrowersji.

 

 

Dostałem klapsa, wyrosłem na porządnego człowieka

Grażyna Fluderska i Monika Sajkowska piszą, że poczucie zasłużenia na karę w postaci klapsa, wpływa na postrzeganie jej jako sprawiedliwej. Co za tym idzie? Prowadzi to poprzez racjonalizację do niwelowania doznanej krzywdy. Przekonanie o skuteczności przemocy fizycznej jako metody wychowawczej może powodować (i powoduje) powielanie takiego wzorca w wychowywaniu własnych dzieci. Dorośli, którzy deklarują, że w dzieciństwie doświadczali bicia, o wiele częściej stosują klapsy w stosunku do własnych dzieci, niż osoby, które nie były bite w tym okresie. Gdyby pójść tym tokiem myślenia: „dostałem klapsa, wyszło mi na dobre”, „należało mi się”, „nie zaszkodziło” doszlibyśmy do usprawiedliwiania stosowania przemocy. Osoby, które doświadczyły kar fizycznych często uważają, że miało to pozytywny wpływ na ich zachowanie. Jednak nie to sprawiło, że wyrośli na porządnych ludzi, a na pewno nie był to czynnik decydujący. Racjonalizacja doświadczanych w przeszłości kar fizycznych prowadzi do tego, że rodzic w sytuacjach trudnych wychowawczo – na skutek bezsilności, deficytu umiejętności wychowawczych – posuwa się do stosowania tego samego typu środków wychowawczych, którymi posługiwano się względem niego. Nie dlatego, że chce krzywdzić swoje dziecko, ale dlatego, że nie potrafi znaleźć innego sposobu na to, aby nauczyć swoje dziecko norm społecznych, wzajemnego szacunku, stawiania granic. Korzysta z metod, które zna z własnego doświadczenia i które wydają się na pierwszy rzut oka skuteczne.

 

Strach nie jest sposobem na wychowanie

Dzieci, szczególnie małe, uczą się przez naśladownictwo, naśladownictwo osób najbliższych. Stosowanie kar fizycznych uczy dziecko, że przemoc jest dozwolona. Tego typu edukacja, może popchnąć dziecko do powielania takich metod wychowawczych. Gdy inne dziecko zrobi mu coś złego (np. zabierze samochodzik), wymierzy mu sprawiedliwość, bijąc je. Dziecko będzie zadowolone z osiągniętego rezultatu, upewnione, że zrobiło dobrze, bo w domu użycie siły fizycznej przecież odniosło oczekiwany efekt. Z drugiej strony, gdy za zachowanie wobec kolegi w przedszkolu otrzyma w domu klapsa, może być skołowane i dojść do wniosku, że przemoc jest dozwolona i skuteczna, o ile nikt jej nie widzi.

Kłopoty wychowawcze z dzieckiem bardzo często godzą w poczucie kompetencji rodzicielskich. Rodzic, który czuje się słaby i bezsilny w stosunku do własnego dziecka, pokazuje mu swoją przewagę i siłę karając często fizycznie. Klaps jest przykładem typowych zachowań krzywdzących dziecko, wynikających z bezradności wychowawczej.

Dziecko, które otrzymało klapsa, zostaje upokorzone przez dorosłego. Jeśli posuwa się do karanego czynu jeszcze raz, to robi to w ukryciu i strachu przed rodzicem. Budowanie swojego autorytetu w oparciu o przemoc jest budowaniem respektu w oparciu o strach. Każdy rodzic może budować swoją pozycję i autorytet w oczach dziecka w oparciu o podziw. Można to osiągnąć m.in.: poprzez konsekwencję, właściwą komunikację, wzmacnianie pozytywnych zachowań.

 

Relacja oparta na wzajemnym szacunku i miłości

Dziecko w wieku przedszkolnym uczy się dopiero myślenia przyczynowo skutkowego. Uczy się decentrować, czyli patrzeć na świat nie tylko ze swojej perspektywy, ale uczyć się, że każdy człowiek może inaczej postrzegać tę samą sytuację. Zaczyna dostrzegać, że inne osoby mogą mieć różne od niego potrzeby i należy je szanować przy jednoczesnym dążeniu do realizowania swoich celów. Uczy się zasad i norm funkcjonujących w społeczeństwie. Uczy się także regulowania swoich emocji od zauważania między nimi również, dostrzegania ich, nazywania aż po regulowanie i radzenie sobie z nimi. W tym okresie pojawiają się też pierwsze uczucia moralne. Dziecko zaczyna odczuwać zawstydzenie oraz boi się kary. O tym co pożądane, a co nie, uczy się głównie przez reakcje dorosłych na swoje zachowania. Specjalista z zakresu psychologii rozwojowej Joanna Matejczuk pisze, że dla dziecka w tym wieku, to co powie znaczący dorosły (np. rodzic, nauczyciel), jest słuszne i właściwe. „Dziecko stara przestrzegać wprowadzonych reguł (reguła jednostronnego szacunku). Stara się również unikać nieprzyjemnych konsekwencji swoich czynów (kar), w związku z tym zmierza w kierunku wypełniania zakazów i nakazów wydanych przez osoby mające władzę (reguła przymusu). W tym sensie moralność dziecka przedszkolnego to podporządkowanie się autorytetowi i unikanie kar.” Nie każda kara może być dla dziecka zrozumiała. Na przykład klaps może sygnalizować dziecku, że coś zrobiło źle, ale nie dostarczać wyjaśnienia. Z drugiej strony zachowania negatywne mogą być próbą zwrócenia na siebie uwagi rodzica. Uwaga rodzica, to coś o co dziecko zabiega najbardziej. Jeżeli nie znajduje zainteresowania zachowaniem pożądanym, spróbuje ją zrobić zachowaniem negatywnym. Jeśli rodzic skupi się na reagowaniu tylko i wyłącznie na negatywnym zachowaniu, dziecko paradoksalnie będzie je powielać i eskalować wg pokrętnej logiki: „lepiej jest być ukaranym niż ignorowanym”. Wzmocnić należy aspekt adekwatnego reagowania na negatywne zachowania jak również reagowania rodzica na pozytywne i pożądane zachowania, nagradzając je.

Rodzice mają być dla dziecka źródłem bezpieczeństwa i miłości, a także wspierać je w odkrywaniu świata. Informacje o rozwoju dziecka można wykorzystać do zbudowania i wzmocnienia takiej relacji z dzieckiem, bez stosowania fizycznych kar.

 

Konsekwencje uczą, kary ranią

Wiemy, że dziecko w wieku przedszkolnym będzie unikało kar. Zgodnie z tym, co proponuje Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę w swoim warsztacie dla rodziców „Co zamiast klapsa?”, kara nie musi być a nawet nie powinna być utożsamiana z karą fizyczną. Karą dla dziecka są negatywne konsekwencje jego zachowania, czyli sam rezultat. Znajomość norm i zasad panujących w domu, przedszkolu, podwórku itp. daje dziecku wiedzę o tym, jakie zachowania są społecznie pożądane, akceptowane, co w prosty sposób przekłada się na jego poczucie bezpieczeństwa. Negatywne konsekwencje zachowania dziecka, które dajemy mu odczuć, są szansą na zastanowienie się co poszło nie tak, i jak można to zmienić. Następstwa zachowania ustalone w formie reguł, wymagają stanowczego i konsekwentnego ich przestrzegania („Nie posprzątałeś zabawek, nie będziesz grał na komputerze”). Należy pamiętać o tym, że konsekwencje muszą być realne do spełnienia i dostosowane do wieku i możliwości rozwojowych dziecka. „Na przykład nie jest możliwe, żebyśmy rano, spiesząc się do pracy, zostawili dziecko w domu, jako konsekwencję tego, że zbyt wolno się ubiera. Stwierdzenie „Jak się zaraz nie ubierzesz, to zostaniesz sam w domu; „Przestań płakać, bo cię pani zabierze” byłoby straszeniem, a nie wyciąganiem konsekwencji z zachowania dziecka.“ („Co zamiast klapsa?“, Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę).

 

 

Co zamiast klapsa?

Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę (kiedyś – Fundacja Dzieci Niczyje) dostarcza 8 kroków, które rodzic może zrealizować zamiast klapsa.

 

  1. Ustal jasne, proste zasady i granice.

Bądź konsekwentny w ich egzekwowaniu. Jeśli ustalisz jakąś regułę, nie łam jej: „Nie będę prała Twoich brudnych rzeczy, dopóki nie będziesz ich wrzucał do kosza na pranie”. Czasami może to oznaczać wyzwanie dla rodzicielskiej cierpliwości.

 

  1. Zauważaj każdą pozytywną zmianę w zachowaniu dziecka.

Stosuj pochwały. One wzmacniają pozytywne zachowania. Sprawiają, że dziecko będzie je z chęcią powtarzało. Doceniaj jego wysiłki i próby zachowania zgodnie z ustalonymi zasadami, regułami.

 

  1. Okazuj swemu dziecku miłość i ciepło tak często, jak to możliwe.

Nie musisz się obawiać, że rozpieścisz dziecko. Pokażesz mu jak bardzo jest dla Ciebie ważne. Bądź przy dziecku, gdy przeżywa silne emocje, z którymi nie potrafi sobie poradzić. Ono wtedy najbardziej Cię potrzebuje.

 

  1. Zdystansuj się do swoich emocji

Nawet gdyby miało to dosłownie oznaczać, że musisz na chwilę wyjść z pokoju i dopiero po chwili wrócić do dziecka. Zanim wymierzysz karę, klapsa, zastanów się czy nie wyładowujesz w ten sposób swojej złości. Nie pozwól, by poniosły Cię emocje, kiedy po pokoju szaleje „mały terrorysta”, rzuca się na podłogę, wrzeszczy i zaczyna świerzbić Cię ręka.

 

  1. Wyraź swoje uczucia, nie atakując bezpośrednio dziecka.
    Staraj się używać komunikatów, które będą odnosić się do tego jak Ty się czujesz: „Jestem smutna, bo zbiłeś mój kubek” zamiast „Jak mogłeś zbić mój kubek, jesteś niedorajdą” albo „Złoszczę się, kiedy widzę porozrzucane zabawki w Twoim pokoju” zamiast „Wkurzasz mnie, bo nigdy nie robisz tego, o co cię proszę”. Mów, co czujesz w związku z konkretnym, negatywnym zachowaniem dziecka i jakie ma ono dla ciebie konsekwencje. Dzięki temu Twoje dziecko będzie wiedziało, dlaczego nie chcesz, aby je powtarzało.

 

  1. Określ swoje oczekiwania.

Powiedz dziecku jakiego efektu oczekujesz. Pamiętaj, że z dużym prawdopodobieństwem Twoja pociecha się tego nie domyśli. „Oczekuję, że zabawki będą posprzątane.”

 

  1. Wskaż dziecku, jak może naprawić to, co się wydarzyło.

Bardzo często dziecko może nie wiedzieć od czego zacząć. Ma poczucie winy, które może je przygniatać i zniechęcać do podjęcia działania. Bardzo cenna jest wtedy Twoja rada i wsparcie dziecka. „Misie poukładaj na półce a samochodziki i klocki do pudełek”. Dzięki temu wzmocnisz poczucie pewności dziecka. Skoro coś zepsuło, zrobiło złego, złamało regułę, to może spróbować stawić temu czoła, naprawić złe zachowanie. Możesz również zaproponować, że wspólnie rozwiążecie problem „Jeśli będziesz potrzebował pomocy w ułożeniu zabawek na miejsce, możesz poprosić mnie o pomoc, zrobimy to wspólnie, a potem obejrzymy bajkę”

 

  1. Pozwól dziecku na doświadczenie konsekwencji swojego zachowania.

Zaproponuj wybór. „Możesz bawić się wszystkimi zabawkami, ale musisz je posprzątać zanim pójdziesz oglądać bajkę. Jeśli nie posprzątasz zabawek, nie będziesz mógł oglądać bajki. Decyduj sam”. Zachęcaj do wspólnego podejmowania decyzji, dokonywania wyborów, dziecko tak jak Ty potrzebuje doświadczać, że ma na coś wpływ, a Ty liczysz się z jego zdaniem. Pozwól dziecku samodzielnie znaleźć odpowiedź na dręczące je pytanie, dzięki temu dostrzeże konsekwencje swojego postępowania. DZIECKO: Dlaczego telewizor jest wyłączony i nie mogę oglądać bajki? OJCIEC: Ty mi powiedz dlaczego?

 

Kochaj, nie bij

Nie można zgodzić się ze zdaniem prof. Zbigniewa Stawrowskiego, że „właściwie rozumiany klaps jest raczej symbolicznym wyrazem najgłębszej miłości i najlepiej pojętego odpowiedzialnego wychowania w sytuacjach granicznych, wyjątkowych i najtrudniejszych wychowawczo”. Wyrazem odpowiedzialnego wychowania byłoby raczej doskonalenie swoich kompetencji wychowawczych, budowanie relacji opartej na miłości, cierpliwości i mierzeniu się ze swoimi słabościami, a nie wyładowywaniu własnych frustracji i bezsilności na dziecku. Coraz częściej organizowane są kursy i szkolenia wspierające i budujące kompetencje rodzicielskie. Dostarczane są sposoby i narzędzia do pracy z dzieckiem sprawiającym trudności wychowawcze. Do organizacji wspierających rodziców należą Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę czy Komitet Ochrony Praw Dziecka. Kiedyś klaps był metodą wychowawczą, która była uważana za dobrą i skuteczną, dzisiaj już tak nie jest. Nie chodzi o to, by utożsamiać z przestępcami wszystkich rodziców, którzy taką karę stosowali, stosują. Zachęcam do podjęcia choć próby refleksji nad metodami jakie stosujemy w wychowaniu naszych dzieci.

 

Jak mówił Winnicott „fundamenty zdrowia psychicznego dorosłego człowieka zostają położone w dzieciństwie […].“

 

Kochaj, nie bij.

 

tekst opublikowany na łamach Przewodnika Katolickiego 41/9.10.2016